Rosyjska ruletka?

Rosyjska ruletka?

13:10 04/04/2016

Rosyjski sektor bankowy boryka się z ogromnymi problemami, a jego stan odzwierciedla kondycję całej rosyjskiej spodarki. Dość powiedzieć, że tylko od stycznia 2015 roku do stycznia tego roku udział zadłużenia przeterminowanego kredytów dla firm wzrósł o 42%, a kredytów detalicznych o 32%.

Ubiegły rok był dla rosyjskich banków katastrofalny. Zwolnienia w tym sektorze sięgnęły 17% pracowników i objęły również bankowców z dwóch największych krajowych instytucji finansowych – Sbierbanku oraz Wniesztorgbanku. Według danych z trzech pierwszych kwartałów ubiegłego roku, rosyjskie banki zlikwidowały aż 11% regionalnych oddziałów banków. Zarówno klienci detaliczni, jak i przedsiębiorstwa, coraz mniej chętnie sięgają po nowe kredyty – ich wartość w ubiegłym roku zwiększyła się zaledwie o 0,1% i to mimo obniżenia z 17 do 11% bazowej stopy procentowej. W wypadku klientów indywidualnych, spadek wartości kredytów znacząco przekroczył 6%. To naturalnie efekt recesji, w jakiej znalazła się rosyjska gospodarka i w konsekwencji spadku realnych dochodów ludności oraz wysokiego oprocentowania pożyczek. Na dodatek Rosjanie, wystraszeni pogarszającymi się wskaźnikami gospodarczymi, zaczęli staranniej liczyć pieniądze i w oczekiwaniu na nadejście jeszcze gorszych czasów oszczędzać na konsumpcji.

Nieco lepiej jest w wypadku kredytowania przedsiębiorstw. Albo było. W 2015 roku wartość kredytów udzielonych firmom wzrosła o 2,5%, ale dotyczyło to przede wszystkim firm eksportujących swoje wyroby zagranicę. Gorzej było w wypadku przedsiębiorstw, które produkują na rynek krajowy. Tylko od stycznia do października 2015 roku wartość rublowych kredytów dla małych i średnich firm zmalała o 32% w porównaniu z tym samym okresem 2014 roku. W efekcie zysk rosyjskiego sektora bankowego wyniósł w 2015 roku 192 mld rubli (2,7 mld dolarów) i był trzykrotnie niższy niż w roku 2014.

Oficjalna statystyka niewiele jednak mówi o realnej skali problemów sektora bankowego. Ze 192 mld rubli aż 156 mld stanowiła bezzwrotna pomoc akcjonariuszy dla banków – zysk ogółem osiągnął zatem jedynie około 36 mld rubli, przy czym prawie w całości pochodził z zysków z wahań kursu rubla. Co istotne, zyski są w wielu przypadkach prawie w całości konsumowane przez wzrost obowiązkowych rezerw” – zwraca uwagę raport Ośrodka Studiów Wschodnich, najlepszego w Polsce ośrodka analitycznego. OSW wskazuje też, że Centralny Bank Rosji opiera swoje analizy na rosyjskich standardach sprawozdawczości. A tym daleko do doskonałości. „Prowadzona równolegle przez rosyjskie banki sprawozdawczość według standardów międzynarodowych (do której odnoszą się m.in. zagraniczne agencje ratingowe), analizująca ich realną, zbliżoną do rynkowej sytuację finansową wskazuje, że całoroczne statystyki za rok 2015 najprawdopodobniej wykażą straty: agencja Standard&Poor’s szacuje je na 50–70 mld rubli (w porównaniu z 220 mld rubli czystego zysku w 2014 roku)” – tłumaczą analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich. Inne, najbardziej pesymistyczne prognozy wskazują, że straty rosyjskiego sektora bankowego mogą sięgnąć nawet 250 mld rubli, co stanowiłoby najgorszy wynik od dziesięciu lat. Mimo to – jak twierdzi Ośrodek Studiów Wschodnich – „kryzys ten nie grozi nagłym załamaniem w sektorze ani niebezpiecznymi dla gospodarki wstrząsami: należy się raczej spodziewać jego przejścia w stan przewlekły i stagnacji w działalności banków, której długość trudno jest obecnie prognozować”.

Kondycja rosyjskiego sektora finansowego zależy od kondycji całej rosyjskiej gospodarki. A ta jest daleka od zadowalającej. Prognozuje się, że w 2016 roku PKB Rosji może spaść nawet o 2,5%. Wszystko zależy jednak, jak długo ta recesja potrwa. Niektóre analizy wskazują, że rosyjska gospodarka ma szansę odbić się od dna w 2017, a być może dopiero w 2018 roku. Światełko w tunelu zaświeciło na przełomie lutego i marca br., gdy ceny ropy naftowej – podstawowego rosyjskiego produktu eksportowego – zaczęły piąć się w górę. I choć nikt nie spodziewa się, że w najbliższych miesiącach wrócą do poziomu ponad 100 dolarów za baryłkę, to jednak obecny wzrost może dać rosyjskiej ekonomii nieco oddechu.

Analiza Ośrodka Studiów Wschodnich wskazuje, że gospodarka Rosji nie jest, mówiąc delikatnie, w najlepszej kondycji. I w najbliższym czasie nie będzie. Ale mimo to, a może właśnie dlatego, stwarza ona sporo okazji do zarobku dla inwestorów giełdowych. Oczywiście wyłącznie tych, którzy nie boją się bardzo dużej zmienności. Coraz więcej inwestorów dochodzi do wniosku, że ceny spółek notowanych na moskiewskim parkiecie są bardzo niskie, a to stwarza okazję inwestycyjną. Do sukcesu potrzebny będzie jednak odpowiedni timing, czyli optymalny moment wejścia na rosyjską giełdę i wyjścia z tej inwestycji. To trudne wyzwanie, ale polscy inwestorzy mogą skorzystać choćby z usług funduszy Quercus. Fundusz Quercus Rosja jest zarządzany przez duet w składzie Marek Buczek i Sebastian Buczek, który już wielokrotnie udowadniał swoje kompetencje na rosyjskim rynku. I nie tylko tam. Fundusze Quercus, pierwszej w Polsce prywatnej, niezależnej od bankowych gigantów, firmy zarządzania aktywami od początku istnienia notują dobre wyniki zarządzania, czym przyciągają klientów. Także tych, którzy mają duży apetyt na ryzyko oczekując w zamian wysokich zysków.