Przyszłość należy do spółek medycznych?

Przyszłość należy do spółek medycznych?

09:35 07/07/2016

Większość inwestorów decyduje się na zakup produktów inwestujących w fundusze szerokiego rynku. Odważniejsi inwestorzy, zgadzający się na dźwiganie większego ryzyka, umieszczają w swoim portfelu także produkty sektorowe.

To ryzykowna strategia, ale pozwalająca na osiągnięcie wyższych zysków. Warto więc z niej skorzystać, pod warunkiem jednak ostrożnego postępowania. Przede wszystkim nasza strategia powinna polegać na inwestowaniu w fundusz sektorowy niewielkiej części całego portfela. Warto też skorzystać z taktyki uśredniania cen, czyli angażowania naszych pieniędzy w wybrany przez nas sektorowy fundusz etapami. Weźmy następujący przykład. W dniu 5 stycznia kupujesz jednostki uczestnictwa funduszu inwestycyjnego, których wartość wynosi 100 zł. Miesiąc później, 5 lutego, znowu inwestujesz, ale w tym czasie wycena spadła i dlatego tę samą jednostkę uczestnictwa kupujesz już tylko za 95 zł. Gdy chcesz to zrobić miesiąc później, 5 marca, czeka Cię kolejna niespodzianka – tym razem płacisz tylko 90 zł. Ale w kwietniu rynki kapitałowe poszybowały i jednostka uczestnictwa jest wyceniana już na 98 zł. Wyobraźmy sobie, że Twój kolega postanowił od razu zostać rekinem światowych finansów i nabył jednostki funduszu za 30 000 zł w dniu 5 stycznia, czyli po cenie 100 zł. Trzy miesiące później, 5 kwietnia, wartość jego inwestycji wyniosła 29 400 zł, co oznacza, że Twój kolega stracił w tym momencie 2%.

Ty byłeś ostrożniejszy i kupowałeś jednostki uczestnictwa kierując się taktyką uśredniania cen, czyli co miesiąc inwestowałeś po 10 000 zł. Oznacza to, że średnia cena nabycia jednostki wyniosła w Twoim przypadku 95 zł. W rezultacie 5 kwietnia wartość Twojej inwestycji przekroczyła 30 947 zł, czyli wzrosła o 3,15%! 

 

Dwa kluczowe czynniki sukcesu

Są dwa klucze do sukcesu w wypadku inwestycji sektorowych. Pierwszy to oczywiście wybór odpowiedniego sektora gospodarki – takiego, który daje nadzieję na rozwój w kilku najbliższych latach. Drugim, wcale nie mniej ważnym, jest długi horyzont czasowy. Specjaliści przyjmują z reguły, że powinien się on wahać przynajmniej między siedem a dziesięć lat.

Który z sektorów najlepiej rokuje na przyszłość? Prognozy na ten temat są zmienne i oczywiście wszystkie one są obarczone ryzykiem błędu. Ale trzy z nich powtarzają się bardzo często: nowoczesne technologie, produkcja samochodów elektrycznych oraz szeroko pojęta medycyna.

Stary dowcip mówi, że Kowalski najchętniej zostałby wynalazcą, gdyby nie to, że Edison dawno już wynalazł żarówkę, ktoś inny komputer, a Marconi radio… Wszystko już zostało wynalezione, więc Kowalski ostatecznie zdecydował się zostać urzędnikiem. Na szczęście dzisiejszy świat tego dowcipu nie potwierdza, bo rozwój technologii jest obecnie niezwykle szybki, a jego końca nie widać.

Produkcja samochodów elektrycznych na razie rozwija się znacznie wolniej niż sektor nowoczesnych technologii, ale niedawna afera Volkswagena dała mu nowy impuls. Rozwój tej gałęzi motoryzacji jest właściwie skazany na sukces, bo coraz więcej zachodnioeuropejskich miast wprowadza przepis, że za kilka lat nie będą one rejestrowały nowych samochodów spalinowych, więc mieszkańcy będą musieli się przesiąść do aut, które nie zanieczyszczają powietrza. Co więcej, już w drugiej połowie przyszłego roku jeden z producentów samochodów elektrycznych zamierza rozpocząć seryjną produkcję modelu, którego cena w wersji podstawowej nie przekroczy 35 tysięcy dolarów. Pojazd ma na jednym ładowaniu przejeżdżać niemal 350 km. Już pierwszego dnia otwarcia subskrypcji na ten model, zebrano 180 tysięcy zamówień, a w końcu czerwca br. zaliczkę na ten samochód wpłaciło ponad 400 tysięcy osób.

 

Demografia daje nadzieję

Kolejnym sektorem globalnej gospodarki, na którego szybki rozwój liczą specjaliści, jest szeroko pojęta medycyna. Rozwój technologii medycznych jest od kilkudziesięciu lat bardzo szybki, a w ostatnich latach jeszcze przyspieszył. I jest duża szansa, że w najbliższych latach przyspieszy jeszcze bardziej. Także dlatego, że w ten sektor będzie inwestowanych coraz więcej środków publicznych. Wynika to po prostu z potrzeb ludzkości. Bo choć liczba mieszkańców naszego globu stale rośnie – właśnie przekroczyła 7 miliardów, a w 2040 roku ma osiągnąć poziom 9 miliardów – to jednak ten wzrost jest bardzo nierównomierny. Wystarczy wskazać na Niemcy, gdzie już od przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych liczba zgonów jest większa niż liczba urodzeń, a od końca lat dziewięćdziesiątych te nożyce coraz bardziej się otwierają. Z podobną tendencją mamy do czynienia w wielu krajach europejskich, a także w Japonii oraz w Stanach Zjednoczonych. W istocie ta tendencja dotyczy całego świata, nawet Indii oraz Chin. O ile w połowie lat siedemdziesiątych na statystyczną obywatelkę tych państw przypadało blisko sześcioro dzieci, to obecnie w Indiach tylko blisko troje, a w Chinach poniżej dwóch. W 2025 roku w obu krajach na jedną kobietę będzie przypadało niespełna dwoje dzieci. Gwałtownie zmniejsza się także dzietność w Brazylii, która do niedawna słynęła z młodego społeczeństwa. O ile w połowie lat siedemdziesiątych przeciętna Brazylijka rodziła pięcioro dzieci, to obecnie już tylko dwoje.

Wszystko to powoduje, że globalne społeczeństwo się starzeje. Aby wydłużyć czas życia konieczne są nakłady na nowe technologie medyczne.

Beneficjentem tej sytuacji mogą być fundusze inwestujące w spółki zajmujące się szeroko pojętą medycyną. Przykładem takiego funduszu może być subfundusz UniAkcje Biopharma, jeden z funduszy inwestycyjnych Union Investment. UniAkcje Biopharma inwestuje w spółki z sektora farmaceutycznego, biotechnologii oraz opieki medycznej. Jak zastrzega to Towarzystwo, produkt jest adresowany do osób akceptujących duże ryzyko inwestycyjne, których horyzont inwestycyjny sięga przynajmniej siedmiu lat.